Obudziłem się. Usłyszałem ujadanie psów. Powoli wyjrzałem z pudełka, nie
widziałem tam żadnych psów. Ich szczekanie dochodziło z ulicy, a nawet
dalszych miejsc. Pobiegłem tam. Zobaczyłem grupę psów. Jednak szły z
człowiekiem, więc nic mi nie groziło. Najeżyłem sierść tylko po to, żeby
je zdenerwować.
- Ha! I co mi zrobicie? – syknąłem.
Ale one wyrwały się człowiekowi. Jęknąłem i ruszyłem pędem do naszej
uliczki nawet nie sprawdzając, czy za mną biegną. Ale biegły. Nie
zastanawiając się wskoczyłem do pudełka Shirubā Tamashī. Była tam,
zaskoczona. Psy próbowały się do nas dostać.
Shirubā Tamashī? xD Zastępca na ciebie ‘‘napadł’’!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz