środa, 25 marca 2015

Od Hōku Mūn'a

Szedłem cały zmoknięty od deszczu po kałużach. Minę miałem raczej przygnębioną, bo taki się czułem. Z rany na moim oku kapała krew. Od wielu dni nie jadłem nic, a kiedy wreszcie znalazłem jakiś kawałek kiełbasy od ludzi, jakieś wielkie kotopodobne stworzenie zabrało mi jedzenie i zadało cios w oko. Na całe szczęście będe jeszcze na nie widział. Zacząłem węszyć, szukając kolejnego kawałka mięsa. Nie czułem nic, prócz wielkiego, psującego nos smrodu. Skrzywiłem się w myślach i podreptałem w pewną małą uliczkę. Tam napotkałem jakiegoś człowieka. Zaczął mówić coś do mnie z przejęciem, wziął mnie na ręce i zabrał do swojego, tak przez nich zwanego, domu. Byłem zbyt zmęczony na wyrywanie się. Tam zostałem opatrzony i nakarmiony. Po kilku dniach człowiek nie wypuścił i pozwolił odejść. Byłem już z powrotem zdrowy i pełen energii. Był ranek. Znów skręciłem w małą, zupełnie opuszczoną uliczkę. Tam na drodze stanęła mi jakaś kotka.
- Kim jesteś i co robisz na moim terytorium? – syknęła, jeżąc futro.
- Jestem Hōku Mūn, nie wiedziałem, że tutaj jesteś.
Nagle jakby coś ją rozbawiło. Ledwo powstrzymała się od śmiechu, ale lekko się uśmiechnęła. Co mogło ją tak śmieszyć?...
- Co ty masz na oku? – zapytała.
Wtedy przypomniałem sobie o opatrunku i go zdjąłem. Przejrzałem się w kałuży. Została blizna. Nieprzejęty popatrzyłem na kotkę. Już nie była rozbawiona. Zauważyłem, że jej sierść nie jest już najeżona. Najwyraźniej zauważyła, że nie chcę walki.
- Czy... Mogę do ciebie dołączyć? – uśmiechnąłem się.
Zgodziła się. Zostałem jej zastępcą i byłem z tego dumny.

Shirubā Tamashī? :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szablon wykonała Sasame Ka dla Zaczarowane Szablony