Po zjedzeniu dobrego posiłku zacząłem spacerować po naszym terytorium.
Niektórzy ludzie mnie głaskali, a nawet rzucali mi jakieś kawałki
jedzenia. Natychmiast je zjadałem. Wskoczyłem na dach jednego z niskich
budynków. Był stamtąd dobry widok. Uśmiechnąłem się.
Zeskoczyłem i poczułem zapach mięsa. Zacząłem iść za zapachem jak
zahipnotyzowany. Zobaczyłem jakiś budynek. W jego ścianie wycięte było
duże okno, a kiedy ludzie do niego podchodzili, dawano im świeże mięso.
Postanowiłem też spróbować.
Wskoczyłem na okienko i zamiauczałem głośno, prosząc grzecznie o
jedzenie. Ludzie zaczęli na mnie krzyczeć. Jeden wziął mnie za skórę na
karku i zrzucił z okienka. Ale nie zamierzałem przestać próbować zdobyć
jedzenie. Po chwili znów wskoczyłem na okienko i wślizgnąłem się do
środka budynku. Pachniało tam jedzeniem. Zaraz dobrałem się do
smakowitego kurczaka. Leżał na stole. Zepchnąłem go, wsunąłem pod mały
stolik, który tam był i zacząłem jeść. Zjadłem i pomyślałem, że
przydałoby się zanieść coś dla Shirubā Tamashī. Wziąłem kolejnego
kurczaka do pyska i zacząłem biec w stronę uliczki, w której mieszkamy.
Zostawiłem jedzenie w legowisku przywódczyni.
Wskoczyłem do swojego pudełka i zasnąłem.
Ktoś? :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz