Spacerowałem. Nagle zobaczyłem, że Shirubā Tamashī niesie jakieś kocię
za skórę na karku. Zaciekawiło mnie to bardzo. Podszedłem do niej
powoli.
- Kocię! Znalazłaś je? – zapytałem.
- Nie – mruknęła, nie puszczając młodej – urodziłam.
W każdym razie nie wiedziałem, że przywódczyni jest w ciąży.
Zostawiłem ją w spokoju. Usiadłem na jednym z pudeł stojących przy
ścianie.
Shirubā Tamashī?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz